Jak walczą z naszym filmem

Najbardziej aktywny w podważaniu naszych ustaleń zawartych w „Anatomii...” jest Maciej Lasek, obecny szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. On i jego koledzy korzystają z otwartych drzwi w prorządowych mediach, by powtarzać – sformułowane jak według jednej sztancy – te same kłamstwa i przeinaczenia o faktach podanych w filmie. Oto przykłady.

Bo samolot jest jak samochód

Po pierwsze świadkowie są rzekomo mało wiarygodni. Zwłaszcza kierowca autobusu Nikołaj Szewczenko, który zaprzecza wersji komisji Millera, jakoby za pancerną brzozą samolot zaczął wykonywać półbeczkę i nad szosą Kutuzowa (za którą runął w ziemię) leciał już kołami do góry.

„Trzeba dotrzeć do świadków jak najszybciej się da. Nigdy nie można przyjąć za wiarygodne, co mówią po trzech latach. Trzeba zweryfikować ich zeznania. Ten pan mówił to, co zapamiętał, albo co mu się zdawało, że zapamiętał” – wywodził Wiesław Jedynak w TVP2. I dodawał: „Proszę zwrócić uwagę, jakie ruchy rękami wykonuje kierowca, pokazując lot tupolewa nad drogą. To potwierdza naszą wersję, że samolot leciał pod kątem”. Ale kierowca mówi o przechyłach raz na prawo, raz lewo. Jakim więc cudem tupolew miałby wykonać półbeczkę, czyli obrót o 180 stopni?

A Piotr Lipiec dodaje, że świadkom nie warto poświęcać uwagi, „bo podali jedynie parę subiektywnych informacji”.

Po drugie komisja Millera przeprowadziła badania na okoliczność ewentualnych wybuchów na pokładzie tupolewa. Zdaniem Laska teza o zamachu została już wykluczona przez komisję Millera po obejrzeniu śladów na wraku, ustaleniu sposobu rozpadu samolotu i sprawdzeniu zapisów rejestratora parametrów lotu i rejestratora dźwięku – choć wiadomo, że nie ustalała sposobu rozpadu samolotu, bo robi się to za pomocą zrekonstruowania samolotu na stelażach.
– Czy istnieje jakakolwiek możliwość, że na pokładzie doszło do eksplozji? – zapytała dziennikarka Polsat News Piotra Lipca. – Nie....
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: