Bronię pokrzywdzonych

Chcę natomiast podzielić się refleksjami, jakie nasuwają mi się po kolejnych medialnych wypowiedziach coraz to nowych osób z dziennikarskiego i politycznego świecznika na temat praw do odszkodowania i zadośćuczynienia za krzywdy doznane na skutek prześladowań, których z rąk oprawców, do dziś sowicie opłacanych miesiąc w miesiąc z publicznej kasy, doznała wcale nie tak liczna grupa bohaterskich kombatantów walki o Polskę w czasach okupacji sowieckiej z lat 1944–1991.

Niezależnie od rzeki pomyj, wylanych na przeróżnych forach internetowych już kilkanaście minut po opublikowaniu 11 stycznia wiadomości o przyznanym dostojnemu senatorowi odszkodowaniu i zadośćuczynieniu – co tłumaczyć może tylko zawiść, małostkowość, podłość i głupota tych, których Rafał Ziemkiewicz trafnie nazywa mendami internetowymi – ambicją każdego antypisowca z urodzenia lub z zarażenia naświetlaniem promieniami TVN jest wyrazić oburzenie, że Romaszewski śmiał wystąpić do sądu o zadośćuczynienie. Szczególną rolę w tym gronie pełnią, rzecz jasna, politycy i dziennikarze z ideologicznego frontu. Kogóż zatem nie było wśród oburzonych komentatorów! Byli Dominika Wielowieyska i Wojciech Maziarski, Waldemar Kuczyński i Lech Wałęsa. Żadne z nich nie doświadczyło nawet setnej części tych upokorzeń i krzywd, jakie stały się za sowieckiej władzy udziałem Zbigniewa Romaszewskiego, chyba że brać pod uwagę częstotliwość kontaktów z funkcjonariuszami SB jednego z wymienionej czwórki. Już tylko to powinno skłonić komentatorów z Bożej łaski do niejakiej wstrzemięźliwości. Niektórzy z oburzonych albo sami wpłynęli na uchwalenie, albo też domagali się przyjęcia przepisów, które przybrały kształt ustawy rehabilitacyjnej. Cóż więc w tym zdrożnego, że ktoś, kto działał ze szlachetnych pobudek, walcząc z systemem sowieckim i nie przypuszczając nawet, że tak szybko runie on w gruzy, a tym bardziej nie oglądając się na gratyfikacje, lecz licząc się z prześladowaniami, obecnie, po latach, domaga się tego, co...
[pozostało do przeczytania 18% tekstu]
Dostęp do artykułów: