Ostrożniej z tą pewnością

Nie mamy (nie możemy mieć, bo wszystko jest w gestii Putina) żadnych rozstrzygających dowodów. Mamy jedynie przesłanki. Mocne i spójne, ale uprawdopodobnione głównie domniemaniem, że kto ukrywa lub fałszuje dowody, ten najwidoczniej jest winny. W wypadku Kremla wcale nie musi to być prawdą. Ma on, o czym wielokrotnie pisałem, oczywisty interes w tym, by uprawdopodabniać naszą wiarę w zamach. A mając wszystkie karty w ręku, może też w odpowiednim dla siebie momencie, jeśli uzna to za korzystne, wydobyć z ukrycia przekonujące dowody, że jednak był to nieszczęśliwy wypadek. Wszystkie wyliczenia, które mamy, oparte są przecież na danych zawartych w oficjalnym raporcie, wszystkie ekspertyzy, których nie przeprowadzono, uzależnione od dobrej woli Moskwy.
W sprawie Smoleńska zadawanie pytań jest skuteczniejsze, niż ogłaszanie światu jako pewników idącej najdalej hipotezy. W takiej sytuacji politycy powinni być cierpliwi i iść pół kroku za ekspertami. Czynią odwrotnie − żaden ekspert nie mówi, że jest pewien zamachu, mówią to politycy właśnie. To błąd, który daje się wyjaśnić tylko tak, jak to zrobiłem w świątecznej „GPC”.

Poza wszystkim, są sprawy, które mi do teorii zamachu, kuszącej, bo wyjaśniającej wszystko, w sposób zgodny z naszym wiekowym doświadczeniem, nie pasują. Takie, jak na przykład zeznania śp. Remigiusza Musia (przypominane na tych łamach), który wyraźnie mówił, że słyszał najpierw huk upadku, a potem wybuchy. Przede wszystkim − nie można zapominać o tym, że lotnisko Siewiernyj wykorzystywane było do handlu bronią, m.in. przez Wiktora Buta. A to znaczy, że było pod stałą, bezustanną obserwacją wywiadu USA, o czym Rosjanie dobrze wiedzieli. Decyzja o dokonaniu zbrodni w tak czujnie śledzonym przez wroga miejscu, niczym w oknie wystawowym, musiałaby być częścią takiej gry międzynarodowej, w którą trudno uwierzyć.

Mam na półce książkę Istvana Nemere „Kosmiczne kłamstwo”, odkrywającą, że Gagarin nigdy nie był w kosmosie, że...
[pozostało do przeczytania 20% tekstu]
Dostęp do artykułów: