Demony Kaukazu

Pomijając już pozbawienie go jakiegokolwiek człowieczeństwa i zaliczenie do gatunku drapieżnych zwierząt, Siemionow przede wszystkim konkludował z ulgą, że nie ma już abreków. Skończył się ich czas. Był to bowiem czas po pacyfikacji wieloletnich powstań Mansura, Szamila i wydawało się rosyjskim historykom, że ogromny upust krwi, wyniszczenie materialne i deportacje na katorgi złamały ostatecznie opór górskich narodów północnego Kaukazu. Abrek stał się szczególnie atrakcyjnym obrazem literackim. Romantyczni poeci rosyjscy XIX wieku w pełnych ekspresji frazach sygnalizowali jego obecność. Ubierali go ze staranną dbałością w piękne szaty – czuwaki z miękkiej, koźlej skóry na stopach, barania papacha lub karakułowa okrągła czapka na głowie, inkrustowali srebrem jego broń. Orlą urodę podkreślali siłą wyrazu posępnego wejrzenia. Spowity był w mroczną aurę fanatyzmu, mordu, zemsty, rabunku. Nierzadko stanowił kwintesencję zabijania dla zabijania. W poszarpanym śnieżnymi wierzchołkami gór
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze