Ostatni biskup kresowy

Tokarczuka poznałem osobiście jako kleryk. W latach 70. najwięcej kleryków powoływano do armii z archidiecezji krakowskiej i przemyskiej. Ja także trafiłem do wojska. Wtedy się mówiło, że pobór tak dużej liczby kleryków to forma represji wobec biskupów, czyli kardynała Wojtyły i biskupa Tokarczuka, którzy występowali zdecydowanie przeciwko systemowi komunistycznemu. Od kolegów wiedziałem, że biskup ma dalekosiężne plany. Zachęcał m.in. kleryków do nauki języka rosyjskiego, bo wierzył, że kiedyś wschodnia granica zostanie otwarta. Podziwiałem go również za sposób, w jaki rozwiązał spór z grekokatolikami w sprawie kościoła Karmelitów Bosych. Świątynia odebrana przez austriackich zaborców powróciła do prawowitych właścicieli, a unici, zgodnie z decyzją Jana Pawła II, w 1991 r. otrzymali na swoją katedrę kościół garnizonowy. Bp Tokarczuk zaprosił mnie później już jako księdza i autora książek o Kresach. Ogromnie się tymi sprawami interesował. Urodził się koło sienkiewiczowskiego Zbaraża,
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze