Narodowy znaczy zły

Dodano: 30/12/2012

Z tej mojej pogardy dziewiętnastowiecznego inteligenta do przyziemnych kwestii ekonomicznych płynie zapewne absolutne niezrozumienie dla licznych „rynkowych” i liberalnych recept wypisywanych naszym narodowym liniom lotniczym przez ekonomicznych dziennikarzy i publicystów oraz przesiąkniętych ekonomicznym fetyszem polityków liberalnych. Na wieść o kłopotach finansowych LOT‑u cały chór wyżej wymienionych entuzjastów wolnego rynku zakrzyknął w mediach, że konieczna jest prywatyzacja LOT‑u. Jak to powtarza w kółko w charakterze prawdy objawionej Leszek Balcerowicz, wszystko, co państwowe, musi być nieefektywne, a zatem remedium na każdą bolączkę przedsiębiorstwa, w którym jakiś udział ma państwo, jest prywatyzacja. Najlepszym przykładem groteskowości tej chronicznej niechęci opiniotwórczych dziennikarzy i polityków do polskiego kapitału państwowego jest wybór inwestora strategicznego dla byłej polskiej, państwowej firmy telekomunikacyjnej, który padł na obcy co prawda, ale jak
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze