Biskup niezłomny

O arcybiskupie, który powinien być wzorem dla polskiego duchowieństwa, pamiętają dziś nieliczni historycy zajmujący się dziejami Kościoła. Upór poznańskiej dziennikarki Jolanty Hajdasz, która poświęciła kilka lat na nakręcenie filmu o arcybiskupie „Zapomniane męczeństwo”, ma szanse przełamać tę zmowę milczenia. Film ten został właśnie jednym z głównych laureatów Nagród Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za rok 2012.

Antoni Baraniak urodził się na początku XX w. w biednej rodzinie na wielkopolskiej wsi. Był wybitnie uzdolniony – opanował pięć języków i w młodym wieku zrobił dwa doktoraty. Gdy miał 29 lat, dostrzegł go ówczesny prymas kard. August Hlond, który mianował go swym osobistym sekretarzem. To jemu umierający w 1948 r. prymas powierzył delikatną misję przekazania Watykanowi nazwiska następcy, którego widział na czele polskiego Kościoła w tym niezwykle trudnym czasie przejmowania władzy nad krajem przez komunistów. Ks. Baraniak wykonał zadanie skutecznie, a jednocześnie w tak dyplomatyczny sposób, że nowy prymas, abp Stefan Wyszyński, nie wiedział, jaka była jego rola przy tej nominacji. Niezależnie od tego, doceniając jego zdolności i pracę dla swojego poprzednika, zatrzymał go na stanowisku szefa kancelarii.

W 1951 r. Antoni Baraniak otrzymał święcenia biskupie. Nie wiedział zapewne, że wkrótce przejdzie drogę prawdziwego męczeństwa, utrwaloną w tradycji Kościoła w kolorze kardynalskich, purpurowych szat.

Via crucis

We wrześniu 1953 r. został aresztowany wraz z kard. Wyszyńskim. O ile jednak prymasowi oszczędzono pobytu w więzieniu i fizycznych tortur, o tyle bp. Baraniaka uwięziono w ubeckiej katowni na warszawskim Mokotowie na 27 miesięcy i poddano niezwykle okrutnemu śledztwu trwającemu ponad dwa lata. Reżim Bieruta chciał bowiem doprowadzić do pokazowego procesu prymasa Wyszyńskiego, podobnie jak stało się to na Węgrzech, w Czechach czy Chorwacji, a bp. Baraniakowi...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: