MAMA TO MY, A MY TO MAMA

– W Polsce system prawny i administracyjny zajmujący się rodziną jest w istocie skierowany przeciwko niej. Interesuje się nią nie po to, by jej pomagać, ale by ją ścigać i ubezwłasnowolnić. Działająca od dwóch lat nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie stała się narzędziem do jej stygmatyzacji. Zamiast wspierać rodziców, ustawa traktuje ich podejrzliwie, na siłę szukając patologii. To wbrew Konstytucji RP, w której przecież zapisana jest opieka i ochrona rodziny. Problem nie leży w urzędnikach, asystentach socjalnych czy policjantach, ale w systemie, który stworzono. Dlatego staramy się o zaskarżenie tzw. ustawy antyprzemocowej do Trybunału Konstytucyjnego – mówi Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

Za duże jak dla was

Dwupokojowe mieszkanie w komunalnej kamienicy w centrum Sopotu. Tu, na powierzchni ponad 60 mkw., mieszka Iwona Adamowicz i jej ośmioro dzieci. Najstarsza córka ma 21 lat, najmłodsza skończyła dwa i pół roku. Mieszkanie dostali poza kolejnością od miasta.

Przedstawiciele sopockiego Ośrodka Pomocy Rodzinie nie omieszkają tego podkreślać na każdym kroku. – To o tyle istotne, że pani Adamowicz wraz z rodziną przeprowadziła się do nas z Gdańska. Otrzymała tu pomoc, o jakiej w innych miejscach nie mogłaby nawet pomyśleć – mówi Agnieszka Niedałtowska z MOPS. I trudno temu zaprzeczyć, ale trudno również nie zauważyć, że w Szwecji czy Wielkiej Brytanii tak liczna rodzina, korzystająca ze wsparcia socjalnego, z pewnością nie musiałaby gnieździć się w podobnych warunkach. I nie jest to tylko kwestia różnicy w zamożności wspomnianych państw i Polski. Raczej podejścia do rodziny. – Mam takie wrażenie, że urzędnicy cały czas są wobec nas bardziej podejrzliwi niż zainteresowani pomocą. Wiele razy słyszałam, że mam takie piękne mieszkanie. Za duże, bo na takie nie zasługujemy – przyznaje pani Iwona.

„Dla pani to są Chiny”

...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: