Przeraża mnie myśl, że to nie była zwykła katastrofa

Kontrolę nad śledztwem w sprawie katastrofy szybko przejęła strona rosyjska. Jak Pani ocenia działania rosyjskich śledczych?
Jeżeli chodzi o stronę rosyjską, to mogę powiedzieć, że gdybym była zdrowa, zrobiłabym wszystko, aby żaden z moich synów nie pojechał do Smoleńska. Czy coś bym uzyskała – nie wiem. Ale ja tej ziemi się boję. Jeśli chodzi o Rosjan, to po prostu nie mieści mi się w głowie, że można im wierzyć. Nawet przez sekundę. Tam żyją różni ludzie, ale są okropnie zastraszeni. Byłam kiedyś sześć tygodni w Związku Radzieckim – takiego zastraszenia w życiu nie widziałam. Szczególnie Rosjanie w otoczeniu miedwiediewowsko-putinowskim – oni chyba inaczej nie potrafią myśleć. Boją
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: