Nagi despota

Mecziaryzacja

O totalitaryzacji czy mecziaryzacji Polski świadczyć ma kilka zjawisk. Po pierwsze, koncentracja mediów w rękach osób sprzyjających władzy. Po drugie, rozrost służb specjalnych i skierowanie ich działań na inwigilację oraz kontrolę nad środowiskami opozycyjnymi. Po trzecie, legislacja ograniczająca prawa obywatelskie, jak choćby ustawa o dostępie do informacji publicznej czy ustawa o zgromadzeniach.

Do niedawna miałem dystans do określania rządów PO mianem miękkiego totalitaryzmu. Przede wszystkim dlatego, że relatywizuje ono pojęcie systemu totalitarnego, którego jednym z głównych wyróżników jest likwidacja demokratycznych procedur wyłaniania nowych władz. Zamiast tego powstają fasadowe wybory. Póki co, nie mamy podstaw do twierdzenia, że wybory w Polsce są fikcyjne. Dlatego bliższe mi było określenie mecziaryzacja. Z tą tylko różnicą, że Mecziar swoją władzę sprawował w imię idei zaściankowych, a Donald Tusk – oświeconych.

Obecnie mam już mniej oporów z totalitarnymi skojarzeniami. Wszelako w analizie tego zjawiska nie można się koncentrować na samej władzy. Do jej natury należy bowiem dążenie do samoutwierdzenia, do przedłużania w nieskończoność własnych rządów i rozrostu uprawnień. Przekonanie, że władza z dnia na dzień porzuci swoją naturę, jest tak złudne, jak wizja skrzydeł, które wyrastają na naszych plecach, bo z każdym dniem mamy coraz bardziej anielską naturę. A przecież, jeśli brakuje nam odpowiednich ram moralnych i prawnych, wychowania i odpowiedniego otoczenia społecznego, to z czasem stajemy się nie lepsi, lecz gorsi. Władza jako taka nie jest czymś abstrakcyjnym. Władza to grupa ludzi, którzy wpływają na rzeczywistość. Władza to rzecz czysto ludzka.

Dlaczego tak podejrzliwi jesteśmy w stosunku do obywateli, dlaczego im narzucamy więzy, a władzy pozwalamy tak bardzo folgować? To, co budzi największe przerażenie, to nie postępowanie władzy, ale bierność środowisk...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: