Dziewczyna-kruk i skaut w futrzanej czapie

Zapewne ta scena to kwintesencja stylu Wesa Andersona. Jego „Kochankowie z księżyca” rozpoczęli tegoroczny festiwal canneński i warszawski. Krytykowi pozostaje odpowiedź, dlaczego film daje estetyczną i moralną satysfakcję. Chłopak jest sierotą, jego formalni opiekunowie nie dorośli do roli, Sam odstaje też od społeczności skautów ujawniających skłonności dręczycielskie. Dziewczyna również sprawia wychowawcze kłopoty, co nie dziwi. Jest starszą siostrą rozbrykanych trojaczków, córką bezwolnego ojca (Murray), w dodatku wieczorami ogląda przez lornetkę matkę (McDarmond), spotykającą się z innym mężczyzną (Willis).

Chodzi zatem o buntowników i demaskatorów. Czy kino zawsze staje po
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: