Sprawa Gmyza czyli domykanie systemu

System Tuska

W tej nowej rzeczywistości niemal cały przekaz medialny jest kontrolowany przez władzę. Istnieje wprawdzie „archipelag polskości”, jak go określa prof. Zybertowicz, ale tworzą go jedynie nieliczne wyspy rozrzucone na oceanie zdominowanym przez „mętny nurt” największych telewizji, sieci radiowych, portali internetowych i gazet.

Jak do tego mogło dojść? Jak to możliwe, że Platforma Obywatelska, partia, która wypłynęła na społecznym oburzeniu aferą Rywina, której sedno sprowadzało się właśnie do zagrożenia wolności mediów, opanowała je w sposób nieomal monopolistyczny, doprowadzając do sytuacji, gdy podstawowe konstytucyjne prawo, niezbędne do prawidłowego funkcjonowania demokracji, stało się całkowitą fikcją?

Niewątpliwie Donald Tusk, choć kompletnie nieudolny w polityce gospodarczej czy zagranicznej, po jednej dziedzinie porusza się niezwykle sprawnie: potrafi doskonale używać mediów do swych celów.

21 października 2007 r. wybory parlamentarne wygrała Platforma Obywatelska. Nie trzeba było długo czekać, by zobaczyć efekty tej gruntownej zmiany sytuacji politycznej. Już tydzień później warszawski sąd wydał absolutnie bezprecedensową decyzję o zatrzymaniu na 48 godzin Tomasza Sakiewicza – redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” oraz Katarzyny Gójskiej-Hejke, jego zastępczyni. Toczyła się przeciw nim sprawa z prywatnego oskarżenia o znieważenie, z art. 212 kodeksu karnego, wytoczona przez TVN. Chodziło o publikację „WSI na wizji” o współpracy Milana Suboticia, sekretarza programowego stacji Mariusza Waltera, z wojskowymi służbami specjalnymi.

Zgodnie z nakazem sądu Sakiewicz i Gójska-Hejke mieli zostać aresztowani 13 grudnia. Nie wiadomo do dziś, czym kierował się sędzia, wydając decyzję o ich zatrzymaniu właśnie w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, jednak dzięki temu wydarzenie to nabrało doprawdy głębokiego, symbolicznego wymiaru.

Szykany, represje, naciski...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: