Ulicznica

W poprzedniej kadencji parlamentu dwie grupy światopoglądowo diametralnie różniące się od siebie, jedna pod wodzą Jarosława Gowina, druga Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, przygotowały dwie wersje projektu ustawy dotyczącej dopuszczalności i warunków dokonywania zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Latem tego roku okazało się, że projekty te nie dadzą się ze sobą pogodzić. Tusk zarządził powołanie kolejnej wewnętrznej komisji i zapowiedział, że na początku września ujrzy światło dzienne projekt kompromisowy i że wszystko będzie w najlepszym porządeczku, jak to zwykle u Słońca Kaszub bywa. Ale nie było i nie jest. W tak zwanym międzyczasie notowania PO spadły tak drastycznie, że Tusk zaczął się rozglądać, gdzie tu można zyskać elektorów i dostrzegł, że już jedynie na lewicy. Musiał więc w którejś, a najlepiej we  wszystkich nabrzmiałych sprawach światopoglądowych wykazać się lewicową czujnością i skutecznością na miarę Ławrientija Pawłowicza Berii. Najpierw więc połamał kręgosłupy członkom swego prawego skrzydła i kazał im odrzucić nieoczekiwanie przyjęty do komisji projekt Ziobrystów, a następnie wraz z Arłukowiczem zapowiedział wprowadzenie refundacyjnej procedury dla in vitro. Tylko patrzeć, jak przyspieszy w sprawie ustawy o zrównaniu związków gejowsko-lesbijskich i heteroseksualnych konkubinatów z małżeństwami, a przynajmniej weźmie do rządu Grodzką i Biedronia.

Formalnie wszystko jest od strony prawnej w porządku. Minister ma prawo określać procedury lecznicze, a świadczenia opieki zdrowotnej finansowane ze środków publicznych są przedmiotem regulacji ustawowej i można w jej wykonaniu określić stosowne procedury dla zabiegów in vitro. Szkopuł w tym, że kwestia samej dopuszczalności metody była przedmiotem debaty publicznej i stanowiska parlamentu. Dla każdego obiektywnie patrzącego na sprawę uczestnika, a nawet obserwatora życia publicznego, jest oczywiste, że procedury in vitro winny być przedmiotem regulacji ustawowej. Wszelkie obostrzenia w...
[pozostało do przeczytania 18% tekstu]
Dostęp do artykułów: