CZEGO NIE WIEM, TEGO NIE MA

Internetowy „Press” w ramach obiektywizmu prezentuje codziennie „jedynki gazet”, tytułowe strony gazet codziennych. Ale nie wszystkich. Jeszcze tego brakowało. Oto mój krótki przegląd niektórych tytułów (dzienników i tygodników) prezentowanych na branżowym wszak portalu: „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Gazeta Podatkowa”, „Życie Rawicza” (umieram z ciekawości), „Gazeta Kościańska”, „Dziennik Bałtycki”, „Przegląd Kolski”, „Gazeta Mławska”, „Lubartowiak”, „Tygodnik Powszechny” i wiele, wiele innych. Na próżno szukać „Gazety Polskiej Codziennie” i „Gazety Polskiej”. Najwyraźniej redaktorzy portalu hołdują zasadzie z czasów komuny: czego nie wiem, tego nie ma. Czytelnicy portalu mogą być różni, nawet zwykli zjadacze chleba. Po co się mają dowiadywać o istnieniu wywrotowych mediów? Jak się nie dowiedzą, to nie będą ich kupować, a zwłaszcza czytać.

Mała strata, krótki żal. Właściwie to żal tych redaktorów, którzy muszą pokątnie czytać nasze wydawnictwa, najlepiej w klozecie, żeby szefostwo nie zauważyło. Bo od takiego czytania mogą znaleźć się w gronie żurnalistów podejrzanych o kolaborację z opozycją i stracić posadę. Ale mogą wejść, z powodów wyłącznie służbowych, gwoli śledzenia poczynań przeciwnika, na portal Niezależna.pl. Życzę przyjemnej lektury
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: