Duch praw i dura lex

Gowin musiał się więc bronić. Jego rozważania o tym, w jakiej części ciała ma literę prawa, z wyraźną sugestią, że leży ona o wiele niżej niż jego ministerialny nos, wydawały mu się zapewne dużo lotniejsze i bardziej dlań korzystne niż nużące dywagacje o prymacie wykładni celowościowej i systemowej nad literalną. Powołanie się na dzieło Monteskiusza jest o niebo skuteczniejsze niż rozprawianie o teleologicznych zasadach interpretacji prawa. Mimo że jako filozof powinien Gowin wiedzieć, że wielki XVIII-wieczny myśliciel nie o wykładni wszak napisał ponad 30 ksiąg swojej pracy, lecz o filozofii i źródłach takiego, a nie innego ukształtowania systemów prawnych, a nade wszystko politycznych,
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: