Nowak albo polityczny mechanizm gangu

Opinie [Polityczny matecznik Sławomira N.]

Sławomir Nowak nie spadł z nieba. Jego historia jest prawdziwym plakatem, który – na stałe – powinien przywrzeć do wszystkich polityków wywodzących się z frakcji „sprytnych” obozu zakładanego kiedyś przy udziale Bronisława Geremka, z cichą pomocą i protektoratem Czesława Kiszczaka.    Ten, niewypowiedziany nigdy, sojusz potomków stalinowców, megalomanów z ROAD [Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna – przyp. red.] i spryciarzy z kręgu Donalda Tuska, do których doszlusowali byli działacze PZPR i bolszewicy ze wsi, miał (przy cichym poparciu służb specjalnych) niepodzielnie rządzić Polską przez dziesięciolecia i w zarodku tłumić wszelkie przejawy myśli niepodległościowej i państwowej.    Cichy sojusz Ktoś zacznie sarkać, że przesadzam – kojarzenie całego obozu
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze