Wolność – tryumf poległych. Opowieść o bitwie pod Piedimonte

Historia [Reportaż]

Polska flaga w ruinach klasztoru Monte Cassino, widomy znak zwycięstwa, łopotała dumnie na wietrze 18 maja 1944 roku. Broczyła polską krwią cała okolica – wejście do klasztoru zostało poprzedzone ciężkimi walkami o okoliczne wzgórza i umocnione pozycje. A jednak to nie był koniec. Trzeba było bić się dalej. I zdobyć „Belfort”. Położone niedaleko w górach miasteczko Piedimonte San Germano.   Do Piedimonte docieramy w porze włoskiego pranzo, czyli wczesnego obiadu. Po wjechaniu górskimi serpentynami, a potem wąskimi, stromymi i krętymi uliczkami tego małego miasteczka, parkujemy na niewielkim rynku. Na środku placu stoi armata celująca, dawno zmartwiałym pyskiem, w oszałamiający lazur nieba. Kilka sklepików zamkniętych. Pustka. Jedynie grupka starszych panów w cieniu zadaszenia jedynej otwartej kawiarni-baru siedzi, rozmawiając o polityce i piłce nożnej. Idziemy w stronę kościoła, szukając polskiego pomnika. Żar leje się z nieba. Za plecami zostawiamy górę Monte Cairo
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze