Czy wiemy, co robimy?

Felieton [A daj pan spokój]

Nikt już się nie interesuje wielkim wybuchem w Libanie, teraz zajmujemy się wolnością i demokracją na Białorusi. Pytanie tytułowe powtórzę jeszcze raz, bo mam wrażenie, że jest ono fundamentalne. Czy wiemy, co robimy?  Nikt rozsądny nie uzna dwóch rzeczy za prawdziwe: faktu, że na Białorusi odbyły się uczciwe wybory, i tego, że Łukaszenka jest błyskotliwym i rozsądnym mężem stanu. Nie ma też wątpliwości, że Putin w pełni kontroluje swojego białoruskiego namiestnika i tym samym cała Białoruś jest podporządkowana woli Moskwy. Alternatywą dla tego układu ma być nijaka Cichanouska, prywatnie żona białoruskiego blogera, który zrobił karierę i pieniądze w Rosji. Jak dotąd nie usłyszałem od polskich władz jakiejkolwiek rzeczowej i rozsądnej analizy, z kim i z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Polska wyszła przed szereg w naprawianiu świata, ale mam nieodparte wrażenie, że to jest romantyczna szarża pozbawiona jakichkolwiek racjonalnych podstaw. Rozumiem, że w interesie
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze