Thriller, czyli samo życie

Neokolonializm nad Wisłą

Dwie zasadnicze uwagi. Owe wrogie, neokolonialne, jak to określiłem, akcje panów w białych kołnierzykach, trzęsących systemem finansowym, bankowym, ale też medialnym w całej Europie, nie mogłyby być skuteczne, gdyby nie skorumpowanie (bezmyślność, naiwność, łatwowierność, głupota, zła wola, zdrada – niepotrzebne skreślić) wysokich urzędników państwa polskiego, zarówno w administracji centralnej, jak i samorządowej oraz w wymiarze sprawiedliwości, sektorze gospodarki narodowej czy bankowym. Druga uwaga: ten sensacyjny film jest w gruncie rzeczy filmem dokumentalnym. Żaden mistrz scenariusza nie musiałby za wielkie pieniądze wymyślać trzymającej w napięciu akcji i jej sensacyjnych zwrotów. Ów dokument albo też niech będzie – fabularyzowany dokument – jest oparty na faktach, na tym, co zdarzyło się naprawdę nie tak dawno, nad Wisłą czy Sekwaną, w północnych Włoszech czy odległej Ameryce. A więc potencjalni reżyserzy tego thrillera: oto garść czy może parę twardych faktów, które pomogą wam skonstruować niesamowitą fabułę fascynującego, choć jednocześnie jakże smutnego filmu o polskiej rzeczywistości gospodarczo-bankowo-politycznej ostatnich kilkunastu lat.

Oto jeden z większych włoskich banków, największy w republice Italii, jeden z dwóch największych w Europie postanowił kupić jeden z większych banków w Polsce. Ów polski bank wyróżniał się tym, że miał oddziały i nieruchomości – warte zresztą krocie – no właśnie, we Francji i w USA. To oczywiście zwiększało jego atrakcyjność, bo jego zagraniczne aktywa były doprawdy sporo warte i wyróżniały go na tle innych banków w naszym kraju.

Włoska matka, polska córka

Jak pomyślano i zaprojektowano, tak zrobiono. Duży polski bank został opędzlowany za stosunkowo małe pieniądze wobec jego rzeczywistej wartości. Taka była powszechna opinia ekspertów. Bank stał się teraz własnością Włochów. Ci zaczęli robić swoje. Spółka-matka z...
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: