Polityka przegrywa z wolnym rynkiem

Do głosu doszedł wolny rynek. Gazprom go jednak nie uznaje. Czy to oznacza, że gazowy monopolista będzie musiał zmienić swoje podejście?

Rzeczywiście, Gazprom nie jest podmiotem wolnego rynku. Wprawdzie Rosjanie w swojej gorączkowej kampanii „antyłupkowej” używają ostatnio argumentu, że ich gaz konwencjonalny jest tani, a gaz niekonwencjonalny – jest tylko na razie tak tani w USA. Straszą, że ten gaz bardzo zdrożeje z uwagi na trudną technologię wydobycia i okaże się nieopłacalny. Ale to Gazprom ma droższy gaz, nie dostosowuje się do cen rynkowych, do rynku gazu, gdzie ceny spadają, bo rośnie podaż.

Rosyjski gaz konwencjonalny powinien być bardzo tani w relacji do gazu z łupków, z uwagi na drogą technologię szczelinowania hydraulicznego i wyśrubowane normy ochrony środowiska. Dlaczego jest inaczej?

Tak się tylko wydaje. Sektor paliwowy w Rosji – Gazprom i Rosneft – wyłonił się z monopolu państwa komunistycznego. Powstała specyficzna struktura oligarchiczna typowa dla dzisiejszej Rosji i jej układu władzy. Oligarchowie, którzy ją stworzyli, w ogóle nie brali pod uwagę praw rynkowych. W efekcie w tym sektorze prowadzona jest prymitywna polityka – wydobywać maksymalnie dużo jak najniższym kosztem i sprzedawać jak najdrożej. W tego rodzaju strukturach nie ma miejsca na konieczne wydatki na amortyzację, na utrzymanie, remonty i modernizację infrastruktury przesyłowej. Nie bierze się pod uwagę, że eksploatowane złoża gazu się wyczerpują i z wyprzedzeniem należy poszukiwać nowych. Czyli trzeba dużych inwestycji, które na razie nie przynoszą zysku. Ale bez nich niebawem gazu może nam brakować.

W poszukiwania inwestują systematycznie koncerny paliwowe w USA, Norwegii, Wielkiej Brytanii. Rosyjskich inwestycji jak na razie brak.

Kreml nie pozwalał na takie inwestycje. Lata temu na Gazprom – na cały sektor paliwowy – został nałożony potężny podatek eksportowy stanowiący...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: