Błędy mają swoje konsekwencje

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Pamiętam, jak przez 10 lat absolutna większość Polaków zachwycała się swoim prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim i jego żoną. Nic nie było w stanie wyprowadzić blisko 70 proc. społeczeństwa z tego amoku. Wyborcom nie przeszkadzało wetowanie tak ważnych ustaw jak reprywatyzacyjna czy dotycząca spółdzielni mieszkaniowych ani nie wadziły kompromitujące wyskoki (na przykład znana choroba filipińska).  O rejestracji jako TW „Alek” nawet wspominać nie ma sensu, bo Polakom współpraca z komunistyczną bezpieką nie przeszkadza, podobnie jak łapówkarstwo w III RP (casus Sawicka). To po prostu dowód zaradności. Tak samo donoszenie za komuny to był, według tych kryteriów, jedynie sposób na ustawienie się. I wszyscy kablownicy śmieją się z frajerów, którzy nie donosili, zwłaszcza jeśli z powodu tej choroby znaleźli się na marginesie życia. Wyborcy ochoczo głosujący na Kwaśniewskiego są odpowiedzialni za to, iż teraz przeciwnicy Polski wykorzystują brak ustawy reprywatyzacyjnej, by
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze