Polski Macron, jego amnezja i woda z Wisły (w ustach ekologów)

Felieton [Widziane z Brukseli]

Gdy obserwuję kampanię ob. Trzaskowskiego, ciśnie mi się na usta maksyma Charliego Chaplina: „Patrząc z bliska, życie jest tragedią, ale z daleka to czysta farsa”. Nic dodać, nić ująć. Pan Rafał, pseudonim: 72 (z 77 obietnic danym warszawiakom w czasie swojej kampanii na prezydenta stolicy nie spełnił tylko 72) jest personą, która marzy, aby być polskim Macronem. Mówi gładko, z emfazą, ale głównie wtedy, kiedy przemawia indywidualnie. Gorzej w debatach, co pokazał podczas spotkania telewizyjnego 11 kandydatów: wypadł gorzej niż rywalizujący z nim o głosy Szymon Hołownia i był mniej przekonywający niż jego lewicowy konkurent, czyli Robert Biedroń. Ale Francuzi wybrali Macrona... Wiceprzewodniczący PO – o czym nie lubi wspominać – ma cudowną umiejętność amnezji na zawołanie: „Ja głosowałem za obniżeniem wieku emerytalnego?” – „Przecież nie byłem wtedy posłem”. Kłamał? Obiektywnie tak, ale subiektywnie ten gość ów „drobiazg” po prostu wyparł ze świadomości.  Imć
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze