Fałszywy uśmiech

Felieton [Myśli nienowe]

Stara horacjańska zasada „Ridentem dicere verum” („Śmiejąc się, mówić prawdę”) ma czasem odzwierciedlenie w formach teatralnych. Ot, Molier czy Fredro pod komediową formą ukazywali prawdę o ludzkich postawach czy charakterach. Śmiech może jednak być używany i w innym celu, czysto technicznym. Pozostając ciągle w obrębie przykładów teatralnych: każdy aktor zna doskonale jedną ze sztuczek warsztatowych, które pomagają ciekawie zagrać kilka „groźnych linijek” tekstu. Otóż gdy postać sceniczna ma na przykład wypowiedzieć groźbę, ciekawym rozwiązaniem jest podanie tekstu, ale nie z marszczeniem brwi i przybieraniem marsowego oblicza, ale wręcz przeciwnie – przez uśmiech. Kontrast wychodzi na dobre – słowa rzucane przez zęby, lecz skryte za uśmiechem, brzmią wówczas jeszcze groźniej, są zimne, złowieszcze, cyniczne. Taką metodę zawsze stosował Donald Tusk – swoje groźby czy nienawistne ataki chował pod wystudiowanym teatrzykiem gestów, uśmiechów, zmrużonych „na miły sposób
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze