Zaufani zausznicy Sikorskiego

Kwaśniewski, co ciekawe, sam nie pojawił się w gmachu MSZ, by odebrać terminal BlackBerry. Telefon dostarczył mu zaufany posłaniec.

Zdaniem naszych rozmówców z MSZ, decyzja Sikorskiego jest zadziwiająca. – Aleksander Kwaśniewski nie pełni obecnie żadnej funkcji państwowej. Jeśli realizowałby jakąś misję państwową w konkretnym kraju, MSZ mogłoby wyposażyć go w dokumenty lub informacje, ale tylko w tym zakresie. Dostęp do wszystkich niejawnych informacji resortu jest niezrozumiały – mówi nasz informator z MSZ.

Warto przypomnieć, że po katastrofie w Smoleńsku terminale BlackBerry oficerów i wysokich urzędników państwa zaginęły. Fachowcy alarmowali wówczas, że to łakomy kąsek dla obcych wywiadów, albowiem miały one dostęp do serwerów instytucji, w których pracowali ich użytkownicy. W tych telefonach ci oficerowie i ministrowie mogli odczytywać wewnętrzną pocztę internetową tych instytucji, maile, notatki, sprawozdania, mogli wydawać polecenia podległym pracownikom i otrzymywać od nich sprawozdania.

Zaufani doradcy ministra

Nasze źródło wyjaśnia, co, jego zdaniem, mogło leżeć u podłoża tej decyzji Sikorskiego.
– Kwaśniewski znajduje się w wąskim kręgu osób wskazujących ministrowi Sikorskiemu, jak kreować politykę zagraniczną resortu. Były prezydent ma wpływ na decyzje o nominacjach ambasadorów i konsulów. Miał go także za poprzednich rządów, ale teraz, gdy umocniła się w MSZ pozycja wielu urzędników z rodowodem PRL-owskim, ten wpływ jest o wiele większy – mówi nam urzędnik MSZ. Dodaje: – Kwaśniewski ma wielu swoich ludzi w resorcie. To on np. załatwił posadę ambasadora na placówce w Singapurze Waldemarowi Dubaniowskiemu, który był szefem jego gabinetu, gdy był prezydentem. W ubiegłym roku załatwił Jackowi Kluczkowskiemu, byłemu swojemu doradcy z Kancelarii Prezydenta, posadę ambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego w Kazachstanie i Kirgistanie, dokąd Kluczkowski przeniósł się bezpośrednio z Kijowa,...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: