Pora na nowy akt

„(…) ale tutaj nigdzie
nie ma ubitej ziemi
trudno wykonać
patetyczny gest
Eugeniusza Oniegina
zapadając się
po kolana
po szyję
w błoto”
Zbigniew Herbert, „Bezradność”, grudzień 1995

Wiele symptomów zapowiada, że nie będzie to łatwy dla dzisiejszej władzy rok. Narasta sporo kryzysowych symptomów naraz. Nasila się także antypaństwowa aktywność tzw. totalnej opozycji, która otwarcie już szczuje międzynarodowe instytucje na Polskę, tak aby podejmowały niekorzystne dla naszego kraju decyzje. Widać też poważne rysy w samym obozie władzy. W miarę jak zbliża się termin wyborów prezydenckich, chmury będą nadciągać coraz poważniej. Konieczne zatem będą odważne ruchy.

Ubijanie błota
To, co w 2015 roku pozostało z polskiej państwowości, trudno nazwać inaczej niż błotem „po kolana, po szyję”. Żadna instytucja państwowa nie działała wtedy poważnie i bez wybiórczej strategii, w myśl której ludzie władzy mogli liczyć na pobłażliwość, osoby z pieniędzmi uciekały od konsekwencji swoich nadużyć, a zwykli obywatele – bezsilni wobec państwowych instytucji – musieli to wszystko utrzymywać swoją pracą i pieniędzmi. 
Od początku władzy PiS wiadomo było, że reformy muszą być na tyle głębokie, aby dotarły do fundamentów państwa i stworzyły podwaliny pod stabilne budowanie instytucji, obyczaju publicznego i obiektywnego obiegu informacji. Po upływie pierwszej kadencji mogliśmy ocenić, jak to się udało. Teraz sami ludzie władzy odczuwają ruchy tektoniczne tego, co zamiast zbudować od podstaw, jedynie doraźnie zaklajstrowali. W otwarty konflikt wdały się państwowe instytucje: NIK i CBA, a zdrady dokonał funkcjonariusz i polityk, który jeszcze niedawno był fetowany jako „James Bond PiS-u” – słynny „agent Tomek”, który nagle (pisałem o tym w zeszłym tygodniu) zmienił front.
Na przednówku poznaliśmy więc smak tego, co może dokonać zniszczenia obozu rządzącego –...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: