Patriotyzm cywilizacyjny i miłość Ojczyzny

Jesteśmy sercem Zachodu. Dużym, starym narodem. Przy nas Amerykanie czy Włosi to zasmarkane dzieci rewolucji. Rozbicie dzielnicowe Niemiec skończyło się 150 lat temu. W Rosji właściwie nigdy nie powstało spajające naród państwo, ten kraj to stacja benzynowa na gąsienicach. 

Nasz naród zatem, w sile wieku, rozpędzający się, liżący rany po 80 latach kolejnej niewoli, patrzy na dwudziestolecie pełnej wolności i duchowej suwerenności. Mityczna II Rzeczpospolita. Zmistyfikowana do bólu, rozwiązła i skorumpowana, ale też ambitna, budowana przez ludzi zakochanych w Polsce do szaleństwa. Wydała pokolenie Powstania Warszawskiego. To nie byli romantyczni szaleńcy w za dużych hełmach. Burzy mi się krew, kiedy to piszę. Bolszewicka propaganda, skundlałe wajdowskie walenie szablą w lufę czołgu. Dziś Deniken polskiej historii obraża pamięć heroicznych bohaterów. Owszem, byli i zdrajcy. Byli, jak w każdym narodzie. Ale co z tego? Gdyby nie Niezłomni, stalibyśmy się rozłażącą się w palcach Ukrainą. 

A więc II Rzeczpospolita to skok cywilizacyjny, kreatywność, siła rosnąca po kryzysie, od początku lat 30. tolerancja – jeśli popatrzymy na nazistowskie czy bolszewickie otoczenie oraz na rozrzuconych po całej Europie i świecie dyktatorków, mniej lub bardziej operetkowych czy krwawych. 20 lat, których nie musimy się wstydzić. 

Po 1989 roku zmarnowaliśmy więcej czasu danego nam przez historię. Przez historię, czyli przez Reagana i Jana Pawła Wielkiego. 25 lat smuty, zwijania państwa, tym razem bez wywożenia torów na wschód, bo na zachód jechały niektóre kupione za złotówkę fabryki. Nie zapomną wam tego Polacy, panie Lewandowski i panie Balcerowicz. Okradanie biednych, bezkarność bogatych. Bolek na sznurku autostradowego esbeka. Wielki Płatnik decydował o losach czterdziestomilionowego kraju, ręka w rękę z seryjnym samobójcą i specjalistą od odkręcania kół samochodowych. 

Czy rok 2015 będzie dla naszych pokoleń rokiem 1918...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: