„Otwarty” Hołownia

Szymon Hołownia jest właściwie rewersem tej samej monety, której awersem był kiedyś Janusz Palikot. W założeniu miał być sprytnie wykreowanym zjawiskiem, kimś, kim nigdy nie udało się być księdzu Kazimierzowi Sowie. 

O ile więc Sowa był po prostu zbyt prosty, aby udźwignąć zadanie poprowadzenia ludzi poszukujących na lewicowe ugory, to już Szymon Hołownia wydawał się być kandydatem wprost idealnym, znacznie lepiej rokującym niż (wywodzący się z tego samego „laboratorium”) Ryszard Petru.

Machina pana Poppera
Zwykle mamy pewien problem z lapidarnym zdefiniowaniem tego, co polskiej wspólnocie zagraża, co wydaje się nadchodzącym „ze
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: