Hiszpanka. Gorsza od „czarnej śmierci”

„Osobliwa choroba o epidemicznym charakterze pojawiła się w Madrycie. Epidemia ma łagodny przebieg, wypadki śmierci nie były meldowane” – za tą niepozorną depeszą prasową nadaną z Madrytu w maju 1918 roku kryje się jeden z największych dramatów dwudziestego wieku.

Ponad sto lat temu grypa hiszpanka spowodowała śmierć co najmniej 50 milionów ludzi na całym świecie, choć niektórzy twierdzą, że zmarło nawet dwa razy więcej. Zarażonych zostało ponad pół miliarda osób niemal na wszystkich kontynentach. Choroba powstała najprawdopodobniej z wirusa ptasiej grypy, tej przypominającej świńską grypę sprzed 11 lat, która – jak się szacuje – zabiła „tylko” od 100 do 400 tysięcy osób. Niestety, w roku 1918 nauka była niemal bezradna wobec tej pandemii. Dopiero dziesięć lat po ataku zabójczej hiszpanki, w 1928 roku, szkocki lekarz i bakteriolog Alexander Fleming odkryje penicylinę, pierwszy z antybiotyków, który skutecznie zwalcza wirusy. Czy dzisiaj może się powtórzyć dramat sprzed ponad wieku? Naukowcy w większości odpowiadają twierdząco na to pytanie, ale jednocześnie dodają uspokajająco, że szanse na pokonanie takiego wirusa są dziś bez porównania większe. Wykrycie patogenu, czyli czynnika chorobotwórczego odpowiedzialnego za hiszpankę, trwało 12 lat. Współcześnie jesteśmy w stanie rozpoznać strukturę wirusa w ciągu kilku miesięcy, a stąd już tylko krok do opracowania skutecznej szczepionki.

Koniec wojny z niewidzialnym zabójcą w tle
Jesienią 1918 roku kończył się najkrwawszy znany wówczas w historii świata konflikt zbrojny. Wojna światowa nazwana przez naszych przodków Wielką Wojną była prawdziwą rzeźnią. Z powołanych do wojska przez walczące strony 66 milionów rekrutów zginęło ponad 8,5 miliona. Kolejne 5 milionów to ludność cywilna, rzecz wówczas bez precedensu w historii świata. Ludzie umierali z głodu, chorób i w wyniku działań militarnych. Blisko 30 milionów żołnierzy zostało rannych, a 7 milionów wróciło z...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: