Niektórzy nazywają to dosyć brutalnie chorobą łańcuchową

Wśród kilkuset orzeczeń wydanych przez Izbę Dyscyplinarną nie było takiego, które w jakikolwiek sposób mogłoby oddziaływać na niezawisłość sędziowską. Jeżeli popatrzymy na strukturę wpływających do izby spraw, to są to sprawy dotyczące pospolitych występków: kradzieży, jazdy w stanie nietrzeźwości, nieraz bardzo wysokim – to dotyczy zarówno sędziów, jak i prokuratorów. To również czyny nieobyczajne, czyli na przykład udział w jakiejś burdzie. Nie rozmawiamy o czynach, które miałyby charakter „polityczny” – mówi Piotr Niedzielak, sędzia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Z sędzią rozmawiają Adrian Stankowski i Lidia Lemaniak

Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie w trybie zabezpieczenia zawieszające tzw. uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego. Czy to oznacza, że Izba Dyscyplinarna SN będzie normalnie pracować?
W ocenie sędziów Izby Dyscyplinarnej w posiedzeniu SN powinni brać udział również sędziowie tej izby oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, a także sędziowie cywiliści, którzy zostali powołani po 20 września do pełnienia urzędu sędziego SN. Tak się nie stało. Jednak mieliśmy pełną świadomość, że dopóki ta uchwała nie zostanie w pełni wyeliminowana z obrotu prawnego, to jest bytem, z którym trzeba się liczyć. Nie będę ukrywał swojego poglądu – nie wiem, czy to nie zmierzało do próby wyeliminowania nas ze Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN wyznaczonego na pierwszą połowę marca, a związanego z wyborem kandydatów na I prezesa SN. Postanowienie TK uważam za środek niezbędny do uzdrowienia sytuacji, przynajmniej w jakimś okresie. 

Sędziowie SN, którzy podęli tę uchwałę, poczuli się władni do stosowania „prawa łaski” wobec osób, co do których Izba Dyscyplinarna wydała prawomocne orzeczenia.
Jeśliby brać wprost tę uchwałę i próbować zastosować ją w praktyce, to taki byłby skutek. Pomijając już kwestie wyrzuconych pieniędzy obywateli, dlatego że te procesy się przecież...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: