Módl się o kryzys

Można być żywym trupem i mieć pięknie pomalowane paznokcie albo błysk zdobywcy w oku. Widuję pod sklepem żywe trupy śmierdzące brudem i wychodzące ze sklepów w centrum żywe trupy w markowych garniturach i butach za 5 tysięcy. 

Kim jesteś? Co robi twe serce, gdy nikt nie widzi? Powiedz, co robisz, gdy tracisz kontrolę nad sobą? Do kogo piszesz SMS-y po pijaku, jakie żywisz fantazje, o czym marzysz śpiąc-nie-śpiąc nad ranem? Twoje serce mówi wtedy o wewnętrznej prawdzie. Ona wyjdzie na jaw prędzej czy później. Komu oddasz wszystko za ciepło, uwagę, szacunek? Ile razy się na tym przejechałeś?

Nie chcesz czytać o tym, jaki jesteś? Boisz się nawet zajrzeć do środka? Bez wyjścia z lęku nic w życiu nie zmienisz. Im bardziej go przed sobą ukrywasz. Ucieczka w zamykanie oczu na wewnętrzną prawdę o nas prowadzi donikąd. Bóg nienawidzi faryzeizmu. Kryzys jest Bożym darem. Dziękuj, jeśli nadszedł. Módl się o niego, jeśli jesteś z życia zadowolony. Módl się o kryzys.

Prawdziwą radość daje dawanie. A nie myślenie o sobie. Postawa: nic nie mam, wszystko dostałem z góry – przenosi góry. Trzeba Bogu wszystko oddać, nie mieć niczego ważniejszego od Niego, by dostać Wszechświat z powrotem.

Wszystko co dobre, zrobił w moim życiu Bóg. Ja zrobiłem samo zło. Autorem gnoju jestem. Dobrze to wiedzieć, by ze spokojem prawdę przyjąć. Prawda nie upokarza. 

Można być żywym trupem. Porzucając Boga, żyjąc, jakby Go nie było, skazujemy się na to co skończone, na to, co nie może zaspokoić tęsknoty ludzkiego serca. Stąd zastępy znużonych życiem bogaczy. Stąd celebryci w psychiatrykach, stąd strzelba Cobaina, zaćpana Amy, uduszony rzygowinami geniusz gitary.

Odchodzić od Boga można i na bardziej zwyczajne, codzienne sposoby. Wygasłe małżeństwa, zabite marzenia. Jeśli całą naszą wyobraźnię wypełnia dążenie do sukcesu, jeśli wszystkie nasze siły pochłania zarabianie kasy, jeśli cały czas myślimy tylko o dobrym...
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: