Majka i Tina

Dodano: 28/01/2020 - Nr 5 z 29 stycznia 2020

Felieton [PostFelieton]

Przed wojną, kiedy Majka myślała o Nikoli, za każdym razem się czerwieniła. Nie potrafiła rumieńca ukryć nawet przed matką, gdy ta wołała ją zza okna. Na pojawienie się pierwszego chłopaka swej córki matka nie reagowała. Była otępiała od tabletek, które kupowała raz na tydzień z gazetą z programem. Widziała, co z Majką się dzieje. Ale milczała. Może tyle, że warczała na nią częściej. Dużo częściej niż na Tinę. Majka wyobrażała sobie czasem, jak to jest z mężczyzną, ale Nikoli nigdy w tych marzeniach nie było. Zoja pokazywała jej czasem różne filmiki z poruszającymi się ciałami. Ale Majce nie kojarzyło się to z miłością. Chciała być inna niż matka. Nie chciała uciekać w pozory spoconej bliskości. Postanowiła to sobie jako dwunastolatka, gdy spała z matką w jednym łóżku, odwrócona do ściany, słysząc przez całą noc paraliżujące ją dźwięki. To trzeszczące łóżko w rogu pokoju, białe, metalowe jak w szpitalu, kojarzyło jej się później zawsze ze strachem i wewnętrznym bólem
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze