Postkomunizm jako pamięć fałszywa

Niedawne wypowiedzi szefa SLD Włodzimierza Czarzastego pokazują, że postkomuniści nie zrezygnowali z własnej narracji dotyczącej polskiej historii w XX wieku. 

Bronią w ten sposób nie tylko własnych popezetpeerowskich korzeni, ale utrwalają hybrydową tożsamość III RP jako państwa głęboko schizofrenicznego, budowanego na dwóch niedających się w gruncie rzeczy pogodzić tradycjach: II Rzeczypospolitej i – o wiele bardziej – Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. 

Kazimierz Pużak, przedwojenny PPS-owiec, w czasie II wojny światowej przewodniczący podziemnego parlamentu Rady Jedności Narodowej, po wojnie sądzony w Moskwie w typowo stalinowskiej karykaturze Temidy, czyli w procesie szesnastu, w swoich wspomnieniach z lat 1939–1945 pisał bez ogródek, że na terenach polskich „wyzwalanych” przez Armię Czerwoną „zainstalowało się NKWD, dyrygujące powstającymi Urzędami Bezpieczeństwa oraz Milicją Obywatelską”. Przedwojenny polityk lewicy, dla komunistów śmiertelny wróg, odnotowywał ze zgrozą, że aparat „ludowego” państwa z całą świadomością angażował do pracy „typy mające za sobą służbę u Niemców czy też w gestapo. Byli to tak zwani ideowi współpracownicy z polecenia konspiracji PPR-owskiej”. 

Pytania do Czarzastego
Był to absolutny cynizm. W tym samym czasie komuniści atakowali prawowity rząd londyński, kłamliwie zarzucając mu współpracę z hitlerowskimi Niemcami. Na Pużaku kilka lat później popełniono mord polityczny – zmarł w więzieniu w Rawiczu w marcu 1950 roku. W 1996 roku Aleksander Kwaśniewski odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego. Ale córka Maria nie odebrała odznaczenia z rąk postkomunistycznego prezydenta. Rodzina socjalisty-niepodległościowca przyjęła je dopiero w 2009 roku od Jana Olszewskiego, doradcy prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. 
Ktoś mógłby zatem zapytać Włodzimierza Czarzastego: skoro w latach 1944–1945 Sowieci wyzwolili Polskę, to dlaczego kilka dekad później należało...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: