Dwie lojalności

Taksówkarze z małego osiedla postanowili się zrzeszyć. W pewnym momencie korporację przejęli Szemrani. Któregoś poranka kierowców obudziły spawarki i piły do metalu. Szemrani, z wrodzonym komisarzom ludowym wdziękiem, przejęli wcześniej zeskanowane kody dostępu do komputerów wszystkich taksówek, a zrealizowany wcześniej, mimo niemrawych protestów Węgrowicza i Polańskiego, pomysł na składanie kluczyków na noc na portierni osiedla umożliwił włamanie również do samych samochodów. 

Właściciel land rovera, który sprytnie zachował alternatywny dostęp do swojego systemu, ogłosił brexit. Pozostali właściciele samochodów stoją właśnie rozczochrani na progu swoich domów i willi, patrząc bezradnie, jak wynajęci za ich pieniądze przez Szemranych mechanicy spawają ferrari z citroenem, junaka z mercedesem. Wymyślili bowiem, debile, że ze wszystkich taksówek zrobią jeden pokraczny pojazd. Chodzi bowiem o jedną kierownicę.

Co z tego, że ferrari nie pojedzie na niemieckim silniku, że nie da się do beemwicy założyć hamulców z łady, chyba że ktoś ma zamiar popełnić samobójstwo na drodze. 

Unia Europejska, do której wstępowaliśmy, miała skrzyć się narodowymi kolorami. Nie wstępowaliśmy do Stanów Zjednoczonych Europy ani do żadnej federacji europejskiej. Oszukiwali? Dziś sprawy stały się jasne. I możemy w sumie być wdzięczni zakompleksionej Francji, że jej co głupsi politycy wprost mówili do nas: jesteście Europejczykami drugiej kategorii.

Odnosząc się w ubiegłym tygodniu do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, polska Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego wydała orzeczenie rozbijające polski ład prawny i prowadzące do paraliżu państwa. 

TSUE nie miała do swego wyroku prawa? Nie miała. Izba SN nie może przypisywać sobie kompetencji Trybunału Konstytucyjnego? Nie może. I co z tego? Będą dalej świrować, udając, że protokół brytyjski nie istnieje. W końcu wmówili większości Polaków, że UE ma hymn i...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: