Sprawa Stanisława Piotrowicza a wiarygodność

Czy Stanisław Piotrowicz, były poseł, a niebawem pewnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego, kompromituje Prawo i Sprawiedliwość? Takie stanowisko – niekiedy w bardzo emocjonalny sposób, wręcz na granicy szaleństwa – prezentują opozycja i sprzyjające jej media. A może w tej konkretnej sprawie warto odwrócić pytanie – czy nie jest przypadkiem tak, że atakowanie Stanisława Piotrowicza za jego przeszłość kompromituje właśnie polityków opozycji i dziennikarzy, którzy wraz z nimi prowadzą batalię o Polskę bez PiS?

Zdaniem tego polityczno-medialnego duetu Prawo i Sprawiedliwość wystawiając Piotrowicza, promuje człowieka uwikłanego w PRL – członka partii komunistycznej, prokuratora z czasów, w których prawo wyznaczane było przez interes PZPR i jej zwierzchniej władzy na Kremlu, a prawa człowieka deptano każdego dnia i przy każdej okazji. Jest prawdą, iż były poseł PiS nie ma pięknej opozycyjnej karty. Nie ma się czym szczycić – nie wykrzesał z siebie siły i odwagi na heroiczne czyny. Tak jak bardzo wielu Polaków w tamtych czasach, lawirował pomiędzy uległością wobec komunistycznej rzeczywistości a potrzebą jako takiego zachowania twarzy. Szedł na kompromisy, ale – to zostało sprawdzone – nie po krzywdzie innych. Tak czy siak, powodów do dumy nie ma. Jednak ostatnie lata politycznej aktywności pana Piotrowicza pokazują, że wyciągnął wnioski z przeszłości. Nie jest obrońcą postkomunistycznego czy wręcz komunistycznego (patrz: Sąd Najwyższy) status quo w polskim wymiarze sprawiedliwości, lecz dokładnie odwrotnie. Stanął na pierwszej linii walki o oczyszczenie władzy sądowniczej z ludzi, którzy po pachy byli unurzani w komunistycznym zniewoleniu, a niektórzy wręcz – jak słynny sędzia Iwulski – po prostu byli oddanymi członkami aparatu represji. Podjął się tego wyzwania, choć wiedział, iż za uczestnictwo w nim spotyka publiczny lincz. Można zatem powiedzieć tak – przeszłość w jakimś stopniu obciąża jego sumienie i wizerunek, ale teraźniejszość...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: