Nowa odsłona politycznego teatrum

Nowa kadencja parlamentu jeszcze się nie rozpoczęła, a już widać symptomy tego, że na pewno nie będzie nudna. Szarada w Senacie, cwałujące wybory prezydenckie oraz wybuchowa mieszanka osobowości może dostarczyć nam wielu wrażeń. Na pewno trudniej będzie sprawować władzę, jednak publiczność na brak wrażeń narzekać nie będzie.

Proszę sobie wyobrazić, że następuje dyskusja, w której interlokutorami będą Grzegorz Braun, Klaudia Jachira, Adrian Zandberg i Dominik Tarczyński. Oto próbka spisana z wyobraźni:
– Szczęść Boże, chciałbym poruszyć problem osobników, którzy miast posiadać legalne nałożnice, korzystają z dziwacznych nałożników – sodomitów…
– To nie licuje, to się kwalifikuje – zrywa się ze swojego – wygrzanego – miejsca Krzysztof Śmiszek (w kuluarach słychać delikatne podśmiechujki).
– No to ja wam zaraz pokażę! – na mównicę pędzi Klaudia Jachira i nagle wyciąga ze swojej torebki symbole hakenkreuza i ruchu narodowego.
– Pamiętaj koniecznie o świnkach morskich, mam ich w domu całe mnóstwo, więc wiem coś o tym – teatralnym szeptem sufluje jej ekspert z ław publiczności. Niektórzy rozpoznają w nim profesora Jana Hartmana.
– Dajcie spokój z tymi drobnomieszczańskimi sprzeczkami, tu trzeba huknąć tak, aby kamień na kamieniu nie został z tego oślizłego kapitalizmu, kaczyzmu! – na trybunę jednak wdarł się Adrian Zandberg. Wiadomo, ma z nich wszystkich najdłuższe nogi. Ze swojego miejsca, jak na zwolnionym filmie, widzi podnoszącego się z poselskiej ławy Włodzimierza Czarzastego i z miną zręcznego premedytatora intonuje „Międzynarodówkę”.
„Wyklęty powstań ludu z ziemi…” niesie się po sejmowej sali, która wszak pamięta występ góralskiego posła śp. Tadeusza Gąsienicy Łuszczka z Zakopanego, który w jedynej swojej interpelacji stwierdził: „Kiebyś była moja, kupiłbym ci skrzypce, ale ześ nie moja, zagroj se na pipce”.
Głęboka zmarszczka żłobi czoło Dominika Tarczyńskiego… Nad czymś intensywnie deliberuje...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: