Sowiecki Kali

Piewca sztabu

Ojciec Aleksandra Prochanowa zginął na początku 1943 r. na froncie pod Stalingradem, a jego rodzina była represjonowanej przez bolszewików. Jako młodzieniec Aleksander obracał się w kołach młodzieży niezbyt ideowej. Miał hobby obojętne dla KGB, ale odmienne od ideowych komsomolców: pasjonował się wiejskim folklorem. Za rządów Leonida Breżniewa został jednak dziennikarzem i korespondentem.

Przełomem okazał się dla niego jednak zbrojny konflikt rosyjsko-chiński nad rzeką Ussuri. Wówczas, obserwując na strażnicy WOP nieprzyjaciela (a niegdyś komunistycznego sojusznika), poczuł sympatię do towarzyszącego mu funkcjonariusza Informacji Wojskowej – zbliżył ich sowiecki i zarazem rosyjski patriotyzm.

Później Aleksander Prochanow chętnie zwiedzał zakłady przemysłu zbrojeniowego – rakietowego i kosmicznego. Z zachwytem opowiadał o osiągnięciach myśli konstruktorskiej oraz o robotnikach i inżynierach wcielających w życie tę myśl. Wielu ówczesnych czytelników Prochanowa – nie w Polsce czy innych krajach sowieckiego obozu, ale w Moskwie – przykleiło mu pogardliwą etykietę „sołowja Giensztaba”, czyli piewcy Sztabu Generalnego. Od tej pory nienawidzi opozycjonistów o nastawieniu liberalnym. Zastanawia jego brak refleksji nad ówczesnymi poglądami na sowiecki militaryzm. Opisuje z niezmiennym entuzjazmem swoje loty na bombowcach przenoszących broń nuklearną nad Polską. Jednocześnie jednak ubolewa nad zbrojeniami amerykańskimi. Zaiste, moralność Kalego.

W Afganistanie

Taka logika uderza szczególnie w ostatnim odcinku serialu, gdy opisuje interwencję sowiecką w Afganistanie, którą osobiście obserwował. Przypomnijmy, że interwencja nastąpiła w okresie, kiedy Afganistanem rządzili miejscowi komuniści, a rozpoczął ją szturm sowieckich komandosów na pałac prezydenta Amina, którego zamordowano wraz z całą rodziną.

Prochanow opisuje krwawe walki w Afganistanie, które...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: