Gdyby nie Ursus i Radom jadłbyś chleb z marmoladą

Robotniczy bunt \ Czerwiec 1976 r.

Wyciąganych z tłumu i aresztowanych z miejsca okładano pałkami, a następnie stosowano wobec nich tzw. ścieżki zdrowia, przepędzając przez długi szpaler bijących ich milicjantów. Bito podczas przesłuchań i poza nimi. Cele w komisariatach pękały w szwach, ludzie spali na podłogach, pozbawieni wody, żywości i pomocy lekarskiej mimo ciężkiego niekiedy pobicia 25 czerwca 1976 r. Polskę ogarnęły masowe protesty robotnicze. Była to odpowiedź załóg robotniczych na podwyżki cen żywności, ogłoszone wieczorem poprzedniego dnia z trybuny sejmowej przez premiera Piotra Jaroszewicza. Według oficjalnej wersji miały to być propozycje do konsultacji ze społeczeństwem. Ludzie jednak dobrze wiedzieli, że jest to tylko propagandowa hucpa, gdyż nowe cenniki zostały już wydrukowane i rozwożono je milicyjnymi konwojami do poszczególnych województw. Podwyżki na 110 procent Szerzące się w społeczeństwie pogłoski o planowanej podwyżce cen znalazły pośrednie potwierdzenie w przeprowadzonej
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze