Różaniec – to męska sprawa

Znawcy życia duchowego i zmagań, które przeżywali mistycy, potwierdzają, że najbardziej dotkliwe, demoniczne ataki przychodzą wtedy, gdy sprawa dotyczy kultu Matki Bożej, Niepokalanej Maryi. Nic w tym dziwnego, skoro w Apokalipsie powiedziane jest, że Ona zetrze łeb smoka.

W Polsce, obok totalnego konfliktu politycznego, walki kultury z antykulturą, operacji demontażu społecznego, trwa jeszcze inny potężny spór. To walka na polu duchowym. W 2010 roku dane mi było obserwować z bliska, jak pozornie zwykły konflikt polityczny ujawnił w swoim podłożu obecność ciemnych sił. Działo się to podczas zmagań o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Widziałem opętańczo wrzeszczące hordy, szydzące z modlitwy różańcowej, profanujące święte symbole. Zaręczam, nie były to zwykłe chuligańskie wybryki. Gdy teraz słyszę oburzenie wywołane hasłem tegorocznego Marszu Niepodległości „Miej w opiece Naród cały”, gdy widzę wściekłość, jaką budzi symbol męskiej dłoni mocno zaciśniętej na różańcu, przypomina mi się agresja, którą wywoływały obchody Wielkiej Nowenny milenijnej.  Skojarzenia są tym silniejsze, że właśnie pieśń „Z dawna Polski Tyś Królową”, skąd zaczerpnięto hasło, śpiewana była dokładnie podczas peregrynacji kopii cudownego obrazu, a później, po aresztowaniu obrazu, podczas peregrynacji już tylko pustych ram. Potężna moc, która wyraziła się w maryjnej pobożności Polaków, budziła lęk marksistów. Dziś spadkobiercy tamtych zbrodniarzy uruchamiają panikę moralną na widok różańca. Nie są w stanie znieść zawołania „Ave Maryja”, boją się słowa „naród”, dostają szału, gdy widzą, że różaniec organizują młodzi, silni mężczyźni, a nie, jak oczekiwali, tylko babcie, które kiedyś odejdą. Wiara, ufność, miłość Boga i Ojczyzny to domena twardzieli zarówno tych młodych i silnych, jak i tych zaprawionych w bojach o Polskę „moherów” – starszych pań, które w naszych parafiach trwają na modlitwie za nas wszystkich.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: