To zależy dokładnie od nas

Podstawowym celem zjednoczonej prawicy w tych wyborach jest zdobycie takiej reprezentacji, by utrzymać samodzielne rządy. Tak czy inaczej oznacza to, że trzeba uzyskać większe poparcie niż w poprzednich wyborach. Bez takiego poparcia Polska będzie skazana na nieprawdopodobny chaos i próbę likwidacji tego, co udało się zrobić przez ostatnie cztery lata. Absolutnie nie wierzmy w zapewnienia o utrzymaniu programów socjalnych przez obecną opozycję. Nawet PiS będzie musiał wytężać wszystkie siły, by to zrobić. PO otacza się takimi ekonomistami, którzy nawet przy najlepszej woli nie są w stanie ściągnąć tyle pieniędzy. Zupełnie zabawne jest nawoływanie przez PO i „Gazetę Wyborczą” do przywrócenia demokracji. Skoro nie ma demokracji, po co idą na wybory? Działacze PiS w przeciwieństwie do niektórych poprzedników nigdy nie posuwali się do masowych nadużyć wyborczych. Teraz istnieje obawa, że jeżeli opozycja obejmie władzę, szwindle wrócą na jeszcze większą skalę. Będą chcieli zabetonować swoje umocowanie, gdy gospodarka zacznie im się sypać. Tak jak używali prokuratury i służb specjalnych wobec dziennikarzy, tak będą używać jeszcze bardziej bezczelnie.
 
Możemy stracić dorobek czterech lat i cały nasz wysiłek zostanie zmarnotrawiony. Dlatego należy iść na wybory i głosować. Należy nakłaniać swoją rodzinę, przyjaciół, kolegów w pracy. Wykorzystajmy nasze telefony i maile. Owe magiczne 43–44 procent, które dają pewność utrzymania obecnej ekipy, są dzisiaj w sondażach po prostu na granicy uzyskania przez PiS. Historia nigdy nie toczy się w jednym kierunku i zarówno dobry, jak i zły jej obrót jest możliwy. Budzimy się w rzeczywistości, która wczoraj wydawała się czasem nierealna, a ta zastana staje się nieraz przerażająco oczywista. Ale pretensje wtedy należy mieć przede wszystkim do siebie.  
 
Chodzi nie tylko o to, by zmobilizować siebie i znajomych. Równie ważne jest to, by nie rozpraszać głosów. Nawet gdyby były dwa PiS-y i było...
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: