Legiony a romantyczność

Dodano: 17/09/2019

KULTURA [WYWIAD]

Film „Legiony” to uniwersalna opowieść o człowieku, który z dzikiego, podejrzliwego wilka staje się ufnym, potrzebującym ciepła psem – mówi Sebastian Fabijański. Rozmawia Sylwia KołodyńskaSpotkaliśmy się w 2017 roku na planie filmowym podczas kręcenia scen bitwy pod Rokitną. Dziś możemy już mówić o gotowym filmie „Legiony”. Jak podoba Ci się ta scena w filmie? Są tacy, którzy uważają, że przejdzie ona do historii polskiej kinematografii. Uważam, że to jest naprawdę duża rzecz. Ta sekwencja jest bardzo efektowna i efektywna zarazem. W filmie fajerwerki realizacyjne muszą służyć bohaterom, nie na odwrót. Często jest to pułapka, w którą wpadają twórcy myśląc o wrażeniu końcowym. Wydaje mi się, że nam to się udało. Cel nie uświęcił środków. Tak samo w wypadku równie efektownej sekwencji bitwy pod Kostiuchnówką.Pamiętam, jak powiedziałeś podczas pracy na planie: „Cholernie dobrze się czuję w roli Józka! Bo odnoszę wrażenie, że czasy, w których żyję
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze