Dawid Wildstein

Felieton [Lubię dinozaury]

Wyobraźcie sobie Państwo, co by było, gdyby ktoś poderżnął gardło lalce przedstawiającej Schetynę. Albo mocniej – lalce mającej wzbudzać skojarzenia z jakimś politykiem czy aktywistą, o którym wiemy, że jest gejem. Oburzeniu nie byłoby końca. Media tygodniami przypominałyby nam tę scenę. Na pewno też prasa i telewizje zachodnie miałyby używanie. I słusznie. To jest bezpośrednie nawoływanie do mordu. Za to należy się proces i właściwa kara. No chyba że „mordowana” lalka przedstawia księdza. Wtedy okazuje się, że nasze dyżurne autorytety od walki z nienawiścią nabierają wody w usta i poza kilkoma rytualnymi stęknięciami (ze strony i tak niewielkiej ich części) nie mają nic do powiedzenia. Ani Bodnar nie piśnie, ani „Newsweek” czołówki nie zrobi, jakoś też nie słychać, żeby Amnesty szaty rozdzierała nad coraz groźniejszymi przykładami hejtu. Oczywiście można nazwać to po prostu hipokryzją i zwykłą taktyką walki o władzę. Ale obawiam się, że sprawa jest poważniejsza. Że
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze