Film w służbie propagandy

Wiek XX był czasem kolejnej wędrówki ludów – ze świata nędzy w zaświaty propagandy. I z powrotem. W wojnie i odbudowie towarzyszył im coraz częściej film, do którego rozwoju przyczyniły się dwa totalitaryzmy – niemiecki i sowiecki – oraz jedna infantylna demokracja – oczywiście amerykańska. Trzeba w tym miejscu przypomnieć nazwiska Leni Riefenstahl i („Triumf Woli” – 1934 r., „Olympia” – 1936 r.) oraz Sergiusza Eisensteina. Nazwisko tego ostatniego kojarzy się przede wszystkim z „Pancernikiem Patiomkinem” i z nakręconym ku czci Stalina „Iwanem Groźnym”. Warto do nich dorzucić kultowy ongiś „Październik“ (1928 r.). Jeżeli bowiem dzieła Riefenstahl montowane były z autentycznego materiału filmowego, kłamstwo polegało na montażu i przemilczeniach, to Eisenstein po prostu… obywał się bez rzeczywistości. Jego „Październik” to pierwsza w tej skali świadoma próba zastąpienia historii – propagandową „narracją”, czyli po prostu fikcją. Dziś powiedzielibyśmy matriksem lub bardziej elegancko – rzeczywistością wirtualną. W tej „zwykłej” rzeczywistości „Aurora” wydała brzydko brzmiący odgłos ślepakiem, Pałac Zimowy, w którym przebywał jakiś oddział kobiecy, zajęli wygłodzeni seksualnie matrosi. W tej fikcyjnej „Aurora” bombarduje Twierdzę Pietropawłowską – przaśny odpowiednik Bastylii, a szturm na Pałac Zimowy przedstawiony został tak przerażająco, że do dziś jest kopiowany jako materiał archiwalny. Nie muszę tu dodawać, że rewolucją w tym matriksie dowodził bohaterski Lenin, który w rzeczywistości (tej zwykłej) dopiero zakładał perukę (rudą), by udać się do Petersburga. Rzeczywistość filmowa wygrała – i wygrywa do dzisiaj, także u nas.

Rewanż zaczyna się w matriksie

Podzielone po wojnie Niemcy powielały wzorce zachodnie w NRF i wschodnie w NRD. Dziś dominują wzorce hollywoodzkie, na których tle nie trudno zauważyć dyskretne próby przedefiniowywania II wojny światowej. Zaczęło się od „Okrętu” Wolfganga Petersena. Kolejny krok milowy to „...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: