Kłody na drodze do Fortu Trump

Skandaliczne reakcje na fakt zaatakowania polskiego ambasadora w Izraelu, zadyma informacyjna wokół ustawy 447 i straszenie Polaków rzekomą „żydowską inwazją”. Wszystko w jednym celu – osłabienia pozycji naszego kraju i niedopuszczenia do trwałego uniezależnienia się Polski od wpływów rosyjskich.

W Izraelu miał miejsce skandal – Marek Magierowski, polski ambasador, został zwyzywany i opluty przez mężczyznę, który zablokował wjazd na teren polskiej placówki w Tel Awiwie. Napastnikiem okazał się 65-letni Arik Lederman, który po usłyszeniu zarzutów przeprosił za to, co zaszło, oświadczył jednak, że „jest potomkiem ofiar Holokaustu i że do polskiej ambasady zwrócił się w sprawie zwrotu mienia” (sic!).

Nie trzeba głośno mówić?
Nim jednak napisze się o owym „mieniu” i jego zwrocie, warto prześledzić reakcje na ten atak: „Z najwyższym zaniepokojeniem przyjąłem wiadomość o ataku na ambasadora Marka Magierowskiego; akt ten jest odbierany jako wyraz uprzedzeń i wrogości wobec naszego państwa i narodu” – napisał prezydent Andrzej Duda w liście do prezydenta Izraela Reuwena Riwlina. „Liczę na wyjaśnienie tego incydentu” – dodał prezydent.
Te wydawałoby się jedynie słuszne słowa przyćmił jednak kuriozalny list, który w sobotę 18 maja opublikowała grupa byłych dyplomatów RP z tzw. Konfederacji Ambasadorów – w większości polityków PO i SLD: „Fakt, że incydent w Tel Awiwie został upubliczniony i skomentowany przez najwyższe osobistości w państwie świadczy, że rządzące środowiska polityczne postanowiły zagrać >>kartą żydowską<< w przededniu wyborów” – oświadczyli przedstawiciele Konfederacji Ambasadorów RP. Owa Konfederacja zawiązała się w ub. Roku, a w jej skład wchodzą m.in. takie tuzy jak Ryszard Schnepf (były ambasador w USA). Jak zauważył dziennikarz Cezary Gmyz, co najmniej trzech sygnatariuszy listu było zarejestrowanych jako konfidenci komunistycznej bezpieki. Sam „list dyplomatów” wpisuje się...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: