Owoce zatrutego drzewa

Trzeba wyraźnie podkreślić, że w polskim prawie zasada „owocu zatrutego drzewa” nie została przyjęta. Obowiązują zaś przepisy wskazujące, jakie dowody są niedopuszczalne. Jedynym zakazem dowodowym nawiązującym do amerykańskiej teorii jest uznanie niedopuszczalności dowodu z zeznań, które uzyskano za pomocą przymusu, groźby bezprawnej, hipnozy lub innej, nielegalnej perswazji.

Refleksje na ten temat naszły mnie ostatnio, gdy posłuchałem bezczelnych kłamstw odnośnie do metod zastosowanych przez CBA wobec Beaty Sawickiej, skazanej nieprawomocnie za łapówkarstwo. Podkreślam, że nieprawomocnie, bo im wyższej instancji sąd, tym mniejsze zaufanie do jego wyroków. Prowadziłem sprawę o ochronę dóbr osobistych z powództwa pewnego dużego wydawnictwa prasowego, zaczynającego swą nazwę od pierwszej litery alfabetu. Po dwu – pierwszo- i drugoinstancyjnym – wyrokach oddalających powództwo uwierzyłem w przyrodzony sędziom rozsądek i dopiero karkołomne wywody Sądu Najwyższego, dające asumpt do uchylenia obu świetnych orzeczeń, obaliły bezlitośnie świeżo odzyskaną wiarę w sprawiedliwość odporną na polityczne naciski i zamówienia władzy wykonawczej. Podobnie nie przesądzałbym sprawy przeciwko łapówkarce. Nie dość, że wbrew dotychczasowym ustaleniom i oczywistym faktom wskazującym, że Biuro zastosowało prowokację dopiero uzyskawszy liczne dowody, że posłanka PO intensywnie poszukuje „dojścia” do późniejszego współoskarżonego samorządowca, sądy odwoławcze mogą uznać działania CBA za nielegalne, mimo że nielegalne nie były i mogą także przyjąć teorię owoców zatrutego drzewa, mimo iż do tej pory była ona kategorycznie odrzucana. Potwierdziłoby to obawy, że zatrute drzewo propagandy wydało kolejne owoce, którymi czasami raczą się nawet rycerze Temidy.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: