Notre Dame między smoleńską rocznicą a Wielkim Piątkiem

W tym roku rocznica tragedii smoleńskiej przypadła na okres Postu przed Wielkanocą. Wielki Piątek obchodziliśmy dziewięć dni po uroczystościach 10 kwietnia. Golgota koło Golgoty. A dzień po Niedzieli Palmowej zapłonęła katedra Notre Dame. Widziało ją wielu z nas, słyszał o niej każdy. Jest (była) sercem chrześcijańskiej Europy, symbolem Europy katedr, obok choćby słynnej katedry w Chartres.

Ten pożar był jak metafora. Historycy piszą, że XIX wiek skończył się tak naprawdę w 1914 roku strzałami serbskiego zamachowca Gawriło Principa do arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i politycznym skutkiem tegoż, czyli wybuchem Wielkiej Wojny – jak kiedyś nazywano I wojnę światową, zanim nie wybuchła ta II, dużo większa od swojej poprzedniczki. Tak samo teraz, być może, po iluś dekadach współcześni dziejopisowie uznają, że pożar paryskiej katedry był końcem chrześcijańskiej Europy i początkiem Europy multi-kulti, w której wszystkie wyznania są równe, ale jedno w praktyce równiejsze… I nie jest to chrześcijaństwo.

W trakcie pożaru Katedry Notre Dame brytyjska BBC nadając na żywo, puściła komentarz dziennikarki z konserwatywnego „The Daily Telegraph”. A ta stwierdziła, że jest rzeczą oczywistą, iż Notre Dame powinna być odbudowana – a jeśli ktoś wątpi, czy aby to możliwe, to powinien obejrzeć Warszawę, a w szczególności Stare Miasto…

Paryską katedrę zaczęto budować równo ćwierć wieku po podziale dzielnicowym Polski. Podaję to, aby uzmysłowić, że chodzi o rzecz liczącą prawie dziewięć wieków!

Mamy smutny czas. Stara polska pieśń religijna mówi: „Przemień, o Jezu, smutny ten czas, / O Jezu pociesz nas!”. Okres Zmartwychwstania Pańskiego to czas radosny, pogodny – ale poprzedzony dramatem Wielkiego Piątku. Smutny czas we Francji trwa już długo.

Z Paryża, w którym walutą jest euro, przenieśmy się do Polski, w której euro na szczęście nie ma. Czy nie jest charakterystyczne, że ci sami ludzie, te same środowiska...
[pozostało do przeczytania 17% tekstu]
Dostęp do artykułów: