Polski Kościół nie jest wyschniętą studnią

W polskim Kościele tkwi ogromny potencjał ideowy i naturalna inspiracja do działań, które nie tylko pomogą ochronić nasz kraj przed nadciągającymi zagrożeniami, lecz posłużą także do wypracowania realnego programu działań społecznych i politycznych, które będzie można nazwać patriotyzmem XXI wieku.

Czy tradycyjne odwoływanie się polskich niepodległościowców do łączności z przesłaniem polskiego Kościoła katolickiego jest dziś anachronizmem – jak chcieliby ideologiczni „reformatorzy” polskiego żywiołu spod skrzydeł Adama Michnika – czy też niesie w sobie świeże i inspirujące do działania treści?

Schronienie
Przez wieki Kościół stanowił naturalne schronienie dla polskiego żywiołu. Pozbawieni niepodległości Polacy właśnie w polskim Kościele odnajdowali skarbnicę negowanych na zewnątrz wartości i tradycji. Dzięki Kościołowi polska wspólnota nie uległa rozproszeniu pod władzą trzech zaborców. Dopiero gdy współczesny wielkorosyjski ideolog Aleksander Dugin z wielką niechęcią wypowiada się o polskim Kościele, zauważamy, jak ważna jest i dziś „schronieniowa” rola polskiego katolicyzmu. Katolicyzmu, który przygarniał pod swoje skrzydła także ludzi bardzo luźno – jak choćby Józef Piłsudski – związanych z religią. Niepodległościowa rola polskiego Kościoła jest niezaprzeczalna. Długo można też wymieniać księży, którzy odegrali wielką rolę w naszej walce o niepodległe państwo. Krzyż i biało-czerwona flaga – w ciągu naszych dziejów – zrosły się w jeden, najważniejszy dla nas symbol. Bo czy – od XVIII wieku – możliwe było stworzenie wizji powrotu państwa Polaków bez jego religijnej symboliki i wartości?
Ci, którzy kwestionują „zbyt wielki udział kleru w polskim życiu publicznym”, zdają się nie dostrzegać oczywistych faktów lub – co gorsza – chcą Polakom wmówić, że Kościół dewastuje nasze państwo i sprawia, że staje się ono anachroniczne i traci możliwości rozwoju. „Rozwój” bez Kościoła uczyniłby polskie państwo...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: