To jest nasza Europa

Od najbliższych wyborów do europarlamentu może zależeć to, w jakim kierunku Unia Europejska będzie się rozwijać i czy będzie to zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Co sprawia, że frekwencja w wyborach do europarlamentu była dotąd niższa niż w wyborach krajowych? Tak się dzieje, ponieważ większość wyborców nie jest przekonana o znaczeniu tego głosowania dla zwykłych obywateli, dla tych, którzy na co dzień nie interesują się polityką zagraniczną. Tymczasem tym razem europejskie wybory mogą być najważniejsze od czasu wstąpienia Polski do Unii.

Polska przede wszystkim
Kandydując w wyborach do Parlamentu Europejskiego, stawiamy sobie trzy cele. Po pierwsze, polska reprezentacja w Unii musi pilnować interesów naszego kraju. Opozycja do swoich celów używa instytucji europejskich, a ostatnio także – a to jest nadużycie wobec zasad, jakie w Unii obowiązują – unijnych dygnitarzy. Wspieranie przez urzędników z Brukseli opozycyjnych partii w Polsce jest skandalem, na który nie pozwoliliby sobie na przykład Niemcy czy Francuzi. Opozycja usiłuje wykorzystać zarówno brukselskie instytucje, jak i część mediów do szczucia ich przeciwko polskiemu rządowi, wybranemu w demokratycznych wyborach i cieszącemu się poparciem, o jakim opozycja nie może nawet marzyć. Dlatego reprezentacja Prawa i Sprawiedliwości w europarlamencie musi bezwzględnie stawiać polskie interesy ponad unijne polityczne przepychanki. Lewica i liberałowie chcieliby w Polsce takiego rządu, który byłby posłuszny brukselskiej biurokracji, czyli pilnowałby interesów bogatych państw Zachodniej Europy. My będziemy upominać się o sprawy polskie, ponieważ chcemy, aby Polska swoim poziomem gospodarczym jak najszybciej zbliżyła się do Zachodu. Nie zgodzimy się na to, by zapewniać tańszych pracowników Niemcom czy Anglii, tak jak nie zgodzimy się, by zachodnie firmy upychały w Polsce towary gorszej jakości. Nie zgodzimy się na blokowanie naszego rozwoju, tak jak nie...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: