Akslop

Dlaczego główny dowód w sprawie katastrofy smoleńskiej wciąż nie może wrócić do Polski? Najpierw nasi rosyjscy przyjaciele muszą go dokładnie umyć.

Kto odpowiada za nieukończenie autostrad na Euro? Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Nawet lepiej, że będą po mistrzostwach.

Być może szczęśliwie dożyjemy czasów, gdy wszystkie te absurdy będą funkcjonowały jako dowcipy, ale dzisiaj raczej nie jest nam do śmiechu. Chyba że miałby to być śmiech przez łzy. Zagraniczni kibice, którzy odwiedzą Polskę w trakcie Euro, prawdopodobnie niewiele zrozumieją z naszej narodowej traumy. Ale i oni mogą być wkurzeni, gdy utkną na lotnisku. Właściwie w każdej hali przylotów minister transportu Sławomir Nowak powinien zainstalować telebim i pokazywać na nim scenę z filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?” Stanisława Barei. Pamiętają państwo rozmowę dwóch robotników? – Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS. – I zdążasz pan?

– Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się.

Każdy Grek czy inny Hiszpan w trybie przyspieszonym przeszedłby kurs historii PRL-u i wiedziałby doskonale, jak się zachować w sytuacji awaryjnej. Przystanek do mleczarni. Następnie szybko do pobliskiego miasteczka, bo – jak powszechnie wiadomo – mleko ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. A potem już z górki: elektryczny, trzy przesiadki i prosto na stadion. Istnieje jednak realna groźba, że również to filmowe GPS okaże się dla zagranicznych kibiców nieczytelne. Może z wyjątkiem Rosjan, bo ci mają doświadczenie z własnego kraju.

Z gdańskiego lotniska im. Lecha Wałęsy na PGE Arena najprościej byłoby dotrzeć Trasą Juliusza Słowackiego (uczniom szkół po PO-wskiej reformie oświaty należy się informacja: to taki polski poeta, „moher”, jak każdy wieszcz narodowy). Pamiętam, że kiedy ogłoszono miasto współgospodarzem mistrzostw, jego władze zapowiadały uruchomienie dodatkowych połączeń. Obiecywano...
[pozostało do przeczytania 31% tekstu]
Dostęp do artykułów: