Sto miliardów w kosmos

Skąd akurat te wspomnienia? Otóż mam nieodparte wrażenie, że te nieszczęsne mistrzostwa, na które tak strasznie liczy władza, są dla Tuska tym samym, czym lot Hermaszewskiego był dla Gierka. Patrząc obiektywnie, to przecież był pewien sukces. Polak poleciał w kosmos, nigdy wcześniej ani później się to nie zdarzyło. Władza przekonana była, że Polaków ogarnie szał radości, i robiła, co mogła, żeby im w przeżywaniu tej wielkiej dumy i radości pomóc. Znalazły się pieniądze i moce na popularyzowanie idei kosmonautycznej, był nawet specjalny program w TVP: „Telewizja Młodych Kosmonautów »Orbita«”, i tylko, jak w „Branżowym Walcu”, ludzi nie było, bo ich to wszystko jakoś mało interesowało.
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: