Rosja–Indonezja. Jak nie badano katastrofy smoleńskiej

Obecnie wspólna grupa ekspercka odsłuchuje dwugodzinne nagrania rozmów pilotów z wieżą kontrolną (samolot odbył dwa loty „reklamowe” w Dżakarcie, jeden po drugim – dlatego tak długie nagranie). Tymczasem w tropikalnej dżungli, na stromym zboczu góry Salak ekipy poszukiwawcze nadal przeczesują teren, wciąż nie znaleziono bowiem drugiej części czarnej skrzynki, czyli rejestratora danych lotu. A tymczasem w Smoleńsku... Dopiero cztery dni po katastrofie TU-154 w Smoleńsku pierwszy Polak zobaczył na własne oczy czarne skrzynki. Był to nieznany bliżej psycholog, którego zadaniem było sprawdzenie, jak na samopoczucie załogi wpłynęło 27-minutowe opóźnienie startu z Warszawy, ale przede wszystkim – znalezienie dowodów, że na załogę wywierano nacisk. Nikt inny z polskiej strony nie widział czarnych skrzynek. Dopiero dwa tygodnie po katastrofie Rosjanie „protokolarnie przekazali” Warszawie tylko kopie ich zapisu. Po czym okazało się, że kopie – czego należało się spodziewać – zostały poddane obróbce. Polscy eksperci wykryli brak 16 sekund nagrania. Podobno w połowie czerwca 2010 r. Rosjanie przysłali kolejne, lepsze kopie. Ale rejestratory nagrań i parametrów lotu nadal znajdują się w ich rękach. Nawet prokurator generalny Andrzej Seremet doszedł do wniosku, że polskie śledztwo nie posunie się ani o krok, jeśli nie dostaniemy czarnych skrzynek. Tak, jak i wrak samolotu, do którego polska strona nie ma dostępu, a który jest poddawany obróbce podobnej do tej z kopiami zapisów. Ale też polskie instytucje specjalnie się o ten dostęp nie starały, w przeciwieństwie do rosyjskich ekip poszukiwawczych w Indonezji, które cały czas – wraz z Indonezyjczykami – przeczesują dżunglę. Po 9 dniach nieustannych poszukiwań i przedzierania się przez tropikalny las Moskwa postanowiła wymienić swoje ekipy. Mimo świetnego przygotowania, ich członkowie źle znoszą warunki życia w dżungli. By nie zerwać ciągłości poszukiwań ekipy złożone z 84 ratowników będą wymieniane stopniowo. Jednocześnie do...
[pozostało do przeczytania 32% tekstu]
Dostęp do artykułów: